|
piątek, 02 kwietnia 2010
Po wchłonięciu niewiadomej mi w tym momencie ilości kalorii z "przedwielkanocnej lodówki" o godzinie 1 w nocy, postanowiłam przysiąść i napisać coś, od czapy, po 3 miesiącach przerwy, która była w większym stopniu spowodowana również tym o czym chcę wspomnieć. Zaczęło się w styczniu... śnieg, mróz, wilgoć, popękane psie łapy, czerwona skóra między palcami, kulawizna. Jedziemy do weta, RTG i zalecenia antybiotyki, sterydy, bandaże, ochrona łapy, wstrzymanie treningów i powinno być ok. Zawody w Radzyminie - nie wystartowała. Po tygodniu, znów wizyta, bez zmian, to samo. Po dwóch tygodniach znów wizyta, znów to samo, drobna poprawa, mimo wszystko nadal brak treningów... Styczeń i luty, spędzony w domu, spacerki na siusiu, bo suczce w bucie niewygodnie i lubi go zrzucać. W marcu wreszcie regularne treningi, zawody w Łącku, już myślałam, że to koniec z babraniem się tej łapy, ale nie. Wczoraj, ostatni dzień marca - kulawizna TEJ samej łapy. Dziś wizyta u ortopedy, DWA RTG, godzinna wizyta, stres, macanie łapy.... Zalecenie - ograniczenie ruchu (u maliniaka?!) przez tydzień, potem może miesiąc, a może więcej... Co jest psu? NIE WIEM, naderwane ścięgno, problem z palcem...? NIe wiem i to mnie przeraża, za długo to trwa, żebym miała pozytywne myśli, może nie będzie mogła po kuracji trenować agility, bo to COŚ może wrócić, może szybko się to uda wyleczyć, a może będzie to trwało miesiącami...??? Za tydzień kolejna wizyta. Mam już dość. Mój pierwszy maliniak zdechł w wieku 2,5 miesiąca... powód: NIEZNANY, wyniszczona wątroba, zatrucie?? Mało brakowało, żebym zrezygnowała z agility... Ale znalazłam Hexe, która również jako szczeniak mogła nie przeżyć tak jak 4 psy z jej miotu, potem jedna operacja, potem druga, szwy... Po jakimś czasie podejrzenie babeszji, kroplówki, potem problemy z cieczkami, wizyta u ginekologa, niedawno to samo, dziwne wypływyi teraz znowu ta łapa. Niniejszym wprowadzam stan wstrzymania. Na dzień dzisiejszy nie mogę zaplanować żadnych zawodów, więc nie będzie żadnej relacji, nie wiem czy prędko wrócimy do treningów. Jestem rozbita, chciałabym wierzyć, że to potrwa tydzień, dwa, ale mam tylko czarne myśli. Ponoć medycyna potrafi zdziałać cuda. Z bogiem
PS. Na koniec zdjęcie Hexika jako dziecka, z racji tego, że już jest ciocią i maluchy wyglądają w tej chwili tak jak ona kiedyś.
fot. E. Adamkiewicz
środa, 20 stycznia 2010
Tak, jak wspomniałam w poprzedniej notce pojechałyśmy na zawody do Supraśla. 30.12 i 31.12 brałyśmy udział w treningu z Magda Ziółkowską, co pozwoliło Hexie na poważnie poznać wykładzinę. Hexy pierwsze zawody na wykładzinie były udane, ona ogarniała, ja niestety na kilku przebiegach NIE :D Jak na wykładzinę, na czasy nie powinnam narzekać, jedynym jej utrapieniem są szybsze, szybsze i jeszcze szybsze strefy i bardziej niezależne :) Jednak nie mogę powiedzieć, że nie przywiozłyśmy z tych zawodów małego sukcesu, drugiego dnia egzamin A1 pobiegłyśmy na czysto, niestety z gorszym o 1,4s i uplasowałyśmy się na drugim miejscu. Tym samym uzyskałyśmy drugą łapkę do A2!!! :) TUTAJ nasz bieg po 'srebro' ;) PODSUMOWUJĄC: Zawody super, sylwester super, atmosfera super, sedzia super, wszystko "SUUUPER!" Już zaklepałam termin na przyszły rok :)
środa, 23 grudnia 2009
Uff... nieźle zapuściłam bloga Hexy, ale postanowiłam się spiąć i nadrobić szybciutko, to czego nie zapisywałam od maja :) MAJ -brak treningów doprowadza nas do aktu desperacji, wsiadamy w pociąg i mkniemy 300km by pobiegać na torze z naszymi dobrymi przyjaciółmi z Krakowa :) -wraz z Fundacją na Rzecz Zwierząt "Przytul Psa" brałyśmy udział w evencie organizowanym na warszawskim Służewiu. Celem eventu było znalezienie domów dla psów z warszawskiego schroniska na Paluchu. Brałyśmy udział w pokazach frisbee i agility.
autor zdjęcia: www.taida.pl CZERWIEC -Hexa doszła do końcowego etapu przestawiania się na slalom metodą tunelową z czego sie bardzo ciesze -ciągły brak treningów... a mimo to pojechałyśmy na Puchar Ras do Kozienic. Porażka gwarantowana :) Tory trudne, ułożone (moim zdaniem :)) z myślą o takiej randze zawodów. Efekt? Wróciłyśmy z disami, niezaliczanymi strefami, odmowami, ale wreszcie ładnym slalomem. Mimo wszystko warto było pojechać żeby popatrzeć na poziom zagranicznych zawodników. LIPIEC -rozpoczęłyśmy na zawodach w Kozłowie (a bo było po drodze do Czech ;-)) Sobotni Jumping Open - jedyny czysty przebieg :) http://www.youtube.com/watch?v=Uy4Io79Vhvg -w niedziele w skromnej ekipie Krakowsko-Warszawskiej pomknęliśmy do Vratimova na seminarium dla instruktorów agility (mmmm... teoria :)) -ostatecznym celem naszej podróży było dotarcie na obóz agility do Horni Suchej (na którym również byłyśmy w 2008 roku) Tym razem w większej polskiej ekipie. SIERPIEŃ -Zawody w Sopocie: upał i zero cienia. Jak co roku tak wystawców i sportowców wita sopocki Hipodrom :) W tym roku równolegle odbywały się zawody agility, frisbee oraz obedience. Pomimo ciągłego braku treningów wybiegałyśmy sobie naszą pierwsza (i mam nadzieje, że nie ostatnią!) łapke do A2 :)
WRZESIEŃ -Zawody kwalifikacyjne DCDC: brak pomysłu na jakikolwiek freestyle doprowadził do pomysłu wystartowania jedynie w T&S. Nie dostałyśmy się nawet do finału, suka niewybiegana, ja niewyrzucana :) -Finał DCDC: ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, Hexa uzyskała kwalifikacje w Chorzowie z Wojtkiem, a w finale ostatecznie zajęli 10 miejsce :) PAŹDZIERNIK -Warszawskie zawody: z Hexula powinnyśmy zostać najwiekszymi pechowcami tych zawodów :) Akurat na nasz przebieg było urwanie chmury, a zaraz po nim słońce i wspaniała tęcza. Nawet załapałyśmy sie na fragment filmu: http://www.psia.tv/pokaz-96-migawki-z-fina%C5%82u-pucharu-polski-3-4-10-2009.html -z braku laku ponownie pojechałyśmy do Krakowa (ah, tylko żartuje :)) tym razem to Ada uraczyła nas swoja gościnnością i ponownie w rewelacyjnym błocie po kostki i zimnie miałyśmy jedyną okazje by trochę pobiegać, a wieczorkiem poznać Cracow by Night :)
autor zdjęcia: Monika Kalisz LISTOPAD Po pierwsze primo i najważniejsze: -znów powróciłyśmy do regularnych treningów czego nam ogromnie, przeogromnie brakowało przez cały ten rok! :D -siostrzyczka Hexika - Arti z potrójnym, a nawet poczwórnym ADHD :) była na randce w Niemczech i teraz czekamy na dalsze wiesci. Hexik najprawdopodobniej zostanie cioteczka ;) GRUDZIEŃ -hmm, trenujemy i nie. Syberyjska zima nam na to na razie nie pozwala... -oprócz tego z końcem grudnia, a początkiem nowego roku śmigamy na Sylwestrowe Zawody, hola! aha, zapomniałabym WESOŁYCH ŚWIĄT !!!
czwartek, 07 maja 2009
Jakiś czas temu organizatorzy zawodów DogTrekkingowych poprosili nas abyśmy zrobili pokazy DogFrisbee podczas jednej z edycji. DogTrekking to impreza, której patronuje Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów i takiego towarzystwa się spodziewaliśmy (przecież na psie imprezy jeździ się też dla Ludzi). Obce i nieznane środowisko okazało się zupełnie inne niż wyobraźnie podpowiadała. Właśnie dla tych najszybszych zawodników, którzy cierpliwie czekali na wolniejszych kolegów organizowaliśmy pokaz.
źródło: www.dogtrekking.com.pl
Hexa dopiero rozpoczyna sezon ale było widać, że formy nie straciła. Oprócz frisbee trochę pobawiliśmy się agility z katowickim klubem gostar urządzającym pokazy z biegania po torze. |
Archiwum
Zakładki:
Agility
Frisbee
Psi kumple
Psy i wszystko z nimi zwiazane! :)
|